INFORMACJA
Artykuły
Filka
Z maila od Filki!
"Cześć, to ja - Filka!
Mam nadzieję, że mnie pamiętacie, bo spędziłam w schronisku ładnych parę lat.. Ale od października jestem już w nowym domku. Miałam się odezwać wcześniej, ale pierwsze tygodnie zawsze są trudne i trzeba się jakoś w tym odnaleźć.
Na początku musiałam się z wszystkim i wszystkimi oswoić.. Wokół same nowe miejsca, ludzie i przedmioty. Szybko jednak poczułam, że nic złego mnie tu nie spotka, a wszyscy wokół chcą dla mnie jak najlepiej. No i cały ogród natychmiast stał się moim królestwem. Jak tylko ktoś obcy kręci się przy płocie albo furtce - szczekam jak szalona. Niech wiedzą kto tu rządzi!
Ostatnio byłam też u lekarza. Nawet się nie bałam i grzecznie robiłam, co chcieli. Mówią, że jestem zdrowa, silna i nie dzieje się nic złego. Pewnie że tak jest - przecież sama wiem to najlepiej i pokazuję jak tylko umiem. Przecież kilka miesięcy temu nie miałam ochoty i okazji, żeby radośnie szczekać, pogodnie patrzeć i wesoło merdać ogonem, a teraz robię to na każdym kroku.
Dziękuję wszystkim, którzy w schronisku dbali o mnie i się o mnie troszczyli, ale... nie chciałabym już tam wracać. W domku jest fajnie i mam nadzieję, że wszyscy moi kumple stamtąd też w końcu swój nowy dom znajdą! Nie musicie się już o mnie martwić, bo dobrze mi tu i bezpiecznie.
Filka.
P.S. Przesyłam też kilka nowych zdjęć, zrobionych w zimowej scenerii. Zobaczcie jak fajnie wyglądam :)
PS. Tu Przyjaciele Fili- szczególnie dziękujemy Pani Marioli, bo to dzięki jej determinacji i sile przekonywania ta mała kupka nieszczęścia (wtedy) trafiła do nas. Dziś nie zamienilibyśmy jej na żadnego innego psaJ Beata i Robert"
My serdecznie dziękujemy za wiadomości, zwłaszcza za tak wspaniałe wiadomości oraz zdjęcia. To wspaniale, że mimo wielu lat w schronisku dostała szanse na normalne życie.
Dziękujemy!
a teraz o tym jak było zanim trafiła do domu!
5 października 2011r. nasza kochana Filka pojechała do domu. Teraz Filka będzie miała wszystko to czego dotychczas życie jej poskąpiło. Będzie będzie miała własny kąt, własną pełną miskę, ciepły dom i to co dla niej ponad wszystko jest najważniejsze ludzi, którzy będą o nią dbać i kochać. O tym marzyła na każdym spacerze, wtulając się w nas i mrużąc oczkaz nadzieją, że spacer i głaskanie nigdy się nie skończą.
Adopcja starszego psa a zwłaszcza jej gabarytów jest rzadkością, dlatego bardzo dziękujemy za spełnienie naszego marzenia, czyli za adopcję suni. Czekamy na wiadomości z nowego domu i serdecznie pozdrawiamy nowych właścicieli!
Filka (boks 27)
W zasadzie nie jest jak pies tylko jak owieczka. Podobna z zachowania była Sara, która szczęśliwie pojechała do domu i jej nowa Pani po kilku dniach powiedziała: "przecież ona jest taka grzeczna i spokojna jak owieczka a nie jak pies, jest cudowna! Właśnie takiego psa chciałam!"
No więc od razu piszemy, że Filka jest też jak owieczka.
Filka jest raczej duża niż średnia. Jest bardzo, bardzo spokojna i jest wielkim pieszczochem ...teraz. Tak, teraz i do teraz nadal bardzo boi się gwałtownych ruchów. Od razu wkleja się w podłogę i zamyka ze strachu oczy i zastyga w bezruchu...tak, Filkę ktoś kiedyś bardzo skrzywdził...Filka przez ponad rok uciekała na nasz widok i chowała się do budy. Nie chciała podchodzić i choć inne psy rządkiem ustawiały się do wyjścia na spacer z boksu Filka jako jedyna zostawała...i tak minął rok... i któregoś dnia Filka się przełamała!!!! a jak się już przełamała to teraz codziennie chciałaby wychodzić. To sunia, która chodzi tylko przy nodze, nic ją nie interesuje tylko człowiek, bardzo rzadko szczeka i jest wyjątkowa. Grzecznie leży przy nogach, nie wymaga ani forsownych spacerów, ani zbyt wiele uwagi. Potrzebuje głównie być blisko człowieka i mieć świadomość, że komuś na niej zależy. Wtedy jest szczęśliwa, ma uśmiechnięte oczka, liże po ręce i zasypia rozmarzona...niestety czar pryska, bo w schronisku nie ma na to czasu...i oczy Filki znowu gasną...i znowu staje się smutna, a to przecież pogodny choć bardzo spokojny pies. Idealna dla każdego, no może nie dla osób hałaśliwych, bo Filkę hałas i gwar bardzo męczy. To kochana sunia. Na smyczy chodzi wzorowo!
