INFORMACJA
Kora
Pewnego dnia otrzymałam telefon o pilnej konieczności pomocy starszej kobiecie w zawiezieniu psa do weterynarza. Nic nowego, nic wielkiego – jadę. Jak się później okazało na uśpienie. Pani D. oświadczyła, że koniecznie musi uśpić psa, bo nie daje sobie z nią rady. Jest samotna, mieszka w bloku, nie ma pieniędzy. Szybko nasza Fundacja postanowiła zorganizować pomoc dla Pani D. Pani D. odmówiła. Kategorycznie psa chce się pozbyć… Według wersji Pani D. przewróciła się przez psa, który ją pociągnął przez co cała się poobijała i złamał rękę. Według relacji sąsiadów kobieta na kilka dni wybyła z domu zostawiając psa samego w mieszkaniu i poszła z „przyjaciółmi” na balety, z których wróciła pobita. Dla sąsiadów żadna nowość. Pani D. od „zawsze” ma problemy z alkoholem.
Wiadome jest również, że mieszkanie Pani D. wielokrotnie odwiedzał dzielnicowy reagując na skargi o znęcaniu się nad psem…
Dzięki uprzejmości Pani Genowefy z dnia na dzień mieliśmy gdzie umieścić Korę. Teraz musimy stamtąd Korę zabrać i umieścić w hoteliku, za który musimy zapłacić. Dlatego zwracamy się do Państwa o pomoc.
Pani Genowefa, która zdążyła Korę poznać mówi, że jest bardzo kontaktowa i przyjacielska. Spokojna i bardzo spragniona kontaktu z człowiekiem. Chodzi za nią krok w krok, śpi przy samym łóżku, nie spuszcza z niej wzroku. Uwielbia być głaskana. Nie sprawia żadnych problemów, jedynie szczeka na samochody i nie przepada za innymi sukami.
Pilnie potrzebne są: karma,
osoba mogąca stworzyć dom tymczasowy do czasu znalezienia dla niej domu stałego
lub środki finansowe na opłacenie hoteliku dla Kory i osoba, która zaadoptuje Korę.
wpłaty prosimy przekazywać na konto naszej Fundacji z dopiskiem dla Kory
Fundacja Pies i Kot
ul. Grunwaldzka 102/6
80-244 Gdańsk
Numer rachunku bankowego
Bank Millenium 07 1160 2202 0000 0001 8946 7383
Bardzo dziękujemy Cantadorrze za dwa duże opakowania karmy Royal Canin light przekazane dla naszej podopiecznej!
zdjęcie uśmiechniętej Kory ukazuje jak radosna i wdzięczna jest za okazaną jej troskę, jeszcze raz dziękujemy!
O tym jak Pani Magda chciała adoptować Korę...
Pewnego dnia zadzwoniła do nas Pani Magda, która chciała adoptować Korę. Aby sunia się nie stresowała gwałtowną zmianą Pani Magda przyjeżdżała i zabierała Korę na długie spacery nad morze oraz otoczyła ją opieką weterynaryjną. Pewnego dnia chciała ją zabrać na trochę do siebie na aby poznała swój nowy przyszły dom. Niestety. Kora za żadne skarby nie chciała wejść. Zaparła się i ani kroku dalej. Wróciła więc do Pani Genowefy zadowolona i radosna po spacerku. Pani Magda cierpliwie stwierdziłą, że następnym razem spróbuje raz jeszcze zabrać ja do siebie.
Dzisiaj było kolejne podejście. Pani przyjechała po Korę o 16. Oferowałam pomoc, ale Pani odmówiła, ale może i racja, bo jak stwierdziła przecież to będzie Jej pies, więc musi sobie sama radzić. O 18 telefon zrozpaczonej kobiety, że Kora jednak nie wchodzi, pojechałam. Nie udało się. Ani z synem, ani ze mną, ani na ciągnięcie, ani na pchanie, nawet na pasztet. Próbowałyśmy wszystkiego. Wiedzcie jednak, że nie schody są problemem a klatka schodowa. Kora zabierana przez Panią prawie codziennie na spacery pięknie wskakuje i jeździ samochodem, którego nie znała z poprzedniego życia (a samochód wysoki). Zwiedziła Sopot, Jelitkowo, Przymorze, przeprawiały się przez wiadukt na zaspie (bardzo duża liczba schodów) pokonanych bez mrugnięcia okiem. Więc to chyba klatka schodowa tak jej się źle kojarzy. Klatka, którą Kora wracała do poprzedniego domu a raczej miejsca kaźni. Zmęczone wróciłyśmy do Pani Genowefy, prosić,żeby jutro wybrała się z nami, bo może za nią wejdzie. I stała się rzecz na, którą czekałam od 2 miesięcy. Pani Genowefa powiedziała, że ktoś chyba "na górze" chce, żeby Kora z nią została, że nie trzeba jej już dłużej męczyć próbami pokonania tej zmory (czytaj klatki schodowej). Mówiła jeszcze dużo i mądrze jak to tylko potrafi starszy, światły, dobry człowiek. Im dłużej mówiła tym większe robily mi się oczy i ze zdziwienia, i ze wzruszenia. Dobrze, że było ciemno bo się popłakałam. Takiego zakończenia chciałam dla Kory o takim marzyłam, takiego była warta od chwili gdy ją zobaczyłam po raz pierwszy. Nie byłam sama w tym wzruszeniu. Po powrocie do samochodów zauważyłam szeroko otwarte i zaszklone oczy niedoszłej właścicielki Kory pani Magdy, której z całego serca dziękuję za poświecenie, zaangażowanie, trud, opiekę weterynaryjną.
Pani Magda jeszcze kupiła Korze duże spanko - ponton i opłaciła opiekę weterynaryjną.
link do filmiku z Korą z dnia 17 listopada 2011r.: http://tiny.pl/h1s8l
jak widać Kora ma się bardzo dobrze, choć ostatnio przyplątała się jej infekcja ucha, ale ból już minął i biega szczęśliwa po ogródku.
Pani Magdo raz jeszcze bardzo serdecznie Pani dziękujemy za troskę, opiekę i cierpliwość. Ma Pani ogromne pokłady miłości do zwierząt. Życzymy, aby nigdy jej Pani nie zabrakło i aby "zarażała" nią Pani innych ludzi!
Nasza Kora znalazła wspaniałą opiekę i wymarzone dla niej warunki. Mieszka w domku z ogródkiem i 24 godziny na dobę ma opiekę Pani Genowefy.
Ze względu na to, że Pani Genowefa żyje ze skromnej emerytury zobowiązałyśmy się pokrywać koszty utrzymania Kory, czyli kupujemy i zawozimy karmę oraz pokrywamy opiekę weterynaryjną.
Prosimy o wsparcie dla Kory w postaci karmy lub pieniążków na jej zakup.
Zachęcamy też do objęcia Kory opieką wirtualną, czyli zobowiązaniu się do comiesięcznego wpłacania określonej sumy pieniężnej.
18 lutego 2012r. nowy filmik z domu Kory http://tnij.org/korunia
